środa, 9 października 2024

Cud Karkonoszy

 

                                              Wędrówka przez czas


I pomyśleć, że tego cudu kiedyś nie było...
Widok na Karkonosze ze Szklarskiej Poręby, 2016r

    Nasze życie to ulotna chwila bez znaczenia dla czasu wszechświata: tego, co już minął i tego, co jeszcze jest tajemnicą. Zachwycamy się ziemską przyrodą w tej sekundzie bijącego obojętnie zegara, która nam przypadła w udziale i wyznacza ścieżki losu. I dobrze. Bardzo ważne jest, byśmy wykorzystali ową nieistotną dla uniwersum chwilę jak najlepiej, jak najpiękniej. A wielu z nas chętnie podąży w głąb czasu, by poznać tajemnice powstania naszego świata - choć zapewne większość zechce poznać raczej jego przyszłość. Prognozowaniem zmian nie będę się tu zajmować - zbyt wiele jest możliwości, a zaskoczyć nas może każdy dzień i zmienić wszystko co jest dla nas ważne: przykładem groźne wirusy wciąż mutujące i niestety jeszcze straszniejsze wojny.
Czy po tych łąkach biegały kiedyś welociraptory?
    Wyruszmy zatem w przeszłość, możemy ją badać do woli, bowiem pozostawiła po sobie mnóstwo śladów. A choć świat futurystyczny ma i dla mnie pociągający urok, to wyobrazić sobie jak wyglądała i zmieniała się nasza Ziemia przez ponad cztery miliardy swego istnienia jest bezcenne. Temat ten to nie rzeka, to wszechocean. Dla spokoju ducha pozostańmy więc na jednej jego wysepce - Sudetach. Kiedyś przecież ich nie było - czy potraficie to sobie wyobrazić?

        I. Pannocja i Gondwana - pierwszym krokiem do poznania, kiedy, jakby z niczego i znikąd, pojawiły się Sudety, jest ustalenie, co było przed nimi. 

        Pierwszym hipotetycznym superkontynentem na Ziemi była - powstała pod koniec ery proterozoicznej - Pannocja, która szybko się rozpadła. Czasy to bardzo odległe, około 600 milionów lat temu. W wyniku rozpadu Pannocji powstał superkontynent Gondwana - to czas początku ery paleozoicznej: kambr. A na przełomie tych er powstawały już pierwsze fałdowania sudeckie. Zmienia to całkowicie nasze wyobrażenie o miejscu powstania Sudetów - nie istniały wówczas takie kontynenty jak dzisiaj. 

        II Ścieżką przez ery Ziemi. Pozostawiamy za sobą głęboką erę proterozoiczną i wyruszamy do paleozoicznej. I już na progu spotykamy pierwsze zjawiska odpowiedzialne za powstanie Sudetów. 

            A - Prekambr. Z końcem ery proterozoicznej w trakcie ruchów górotwórczych kadomskich (assyntyjskich) ukształtowały się gnejsy Gór Sowich. Obecnie to pasmo mieści się pomiędzy Górami Wałbrzyskimi i rzeką Bystrzycą na zachodzie a Górami Bardzkimi i Przełęczą Srebrną na wschodzie. Z badań naukowych wynika, iż te prekambryjskie Góry Sowie stanowiły usztywniony element śródgórski, do którego dostosowywały się kolejne młodsze fałdowania. Znaleźliśmy zatem w naszych skromnych poszukiwaniach praźródło Sudetów - oś wokół której narosło, przekształcając się zapewne w nieskończoność, całe pasmo. Późniejsze nieco od Gór Sowich, lecz jeszcze prekambryjskie są też skały metamorficzne Gór Bystrzyckich i Orlickich, Lądka-Śnieżnika a także północna okrywa granitu Gór Izerskich i niektóre elementy Rudaw Janowickich.

Skałki Gór Izerskich - czyżby pochodziły jeszcze z ery proterozoicznej, która zakończyła się ok.542 miliony lat temu? Jest to co prawda strona południowa Izerów, ale gdyby zajrzeć na północną to takie "zwietrzeliny" z proterozoiku pewnie można by znaleźć, 2016r.

    Klimat w tym czasie nie spodobałby się nam: pod koniec ery proterozoicznej nastąpiła seria ogromnych zlodowaceń. Z drugiej zaś strony życie na Ziemi nabrało tempa: z jednokomórkowców przeszło do wielokomórkowców, powstały pierwsze zwierzęta - to tak zwany świat Ediakary. Żyły sobie w ówczesnych morzach (nigdzie indziej nie było życia)na przykład istoty podobne do dzisiejszych meduz i mogły mieć rozmiar dużego talerza. Żaden z tamtejszych Ziemian nie miał jeszcze szkieletu. Wynika z tego smutny wniosek, iż nikt nie podziwiał pierwszych fałdowań sudeckich, których relikty przetrwały do dzisiaj. 

        B. Paleozoik. 

Kambr. W późnym kambrze rozpoczyna się orogeneza kaledońska, zaś w całej epoce rozwijała się dzielnie fauna: to koralowce osadzone m.in. w wapieniach Gór Kaczawskich. We wczesnym kambrze pojawiły się też pierwsze zwierzęta posiadające strunę grzbietową, co jest niezwykle ważną informacją, ponieważ i my, ludzie, jesteśmy strunowcami.

Ordowik. W tej epoce nasilił się wulkanizm podmorski, czego pozostałością są przeobrażone lawy a także lawy typu bazaltowego. A życie dostało w tym okresie niezłego kopa😂Pojawiły się zwierzęta skorupkowe - typ stawonogi o szkielecie zewnętrznym. Kambr i ordowik to eksplozja trylobitów - w większości zasiedlały one dno morskie. Stawonogami były też wielkoraki, które mogły osiągać nawet dwa metry długości! Co jest istotne: w ordowiku pojawiły się pierwsze rośliny naziemne - rosły bardzo blisko gleby jak dzisiejsze mchy. Pod koniec ordowiku ląd Gondwana podążał w kierunku bieguna południowego, co rozpoczęło okres głębokiego zlodowacenia - dzisiejsza pustynia saharyjska znajdowała się wówczas pod lodem bieguna. Ochłodził się klimat i obniżył się poziom mórz - nastąpiło wymieranie ordowickie.

 Sylur. Sama końcówka ordowiku nastąpiła w czasie gwałtownego stopienia się lądolodu Gondwany a tym samym gwałtownego podniesienia poziomu mórz. W wyniku tego powstały warunki beztlenowe, co doprowadziło do wyodrębnienia się czarnych łupków - sudeckie pozostałości po sylurze są ich pełne. W tej epoce orogeneza kaledońska przyniosła Sudetom intensywne przefałdowanie oraz powstanie większych przesunięć z fałdami leżącymi i kaskadowymi. A z kolei życie ma to do siebie, że zawsze się odradza. W sylurze rozkwitało w rafach korali, których skamieniałości znajdują się w metamorfiku kłodzkimLąd Gondwana stanowił wówczas jedną całość, położony był bardzo blisko kolejnego ogromnego kontynentu Laurazji. A że poziom wód morskich był w sylurze bardzo wysoki, to wody te wpływały też na teren lądów. Życie w sylurze było zatem skoncentrowane głównie na terenie płytkich ciepłych mórz. Nastał czas ryb, a te jak wiemy, są już kręgowcami.

Fałdowania sudeckie z syluru zwykły turysta może sobie tylko wyobrazić - 
wszystkie zostały później zrównane z ziemią. Widok z Krzyżnej Góry w Górach Sokolich 
- części Rudaw Janowickich, 2022.
Dewon. W tej epoce trwały liczne ruchy górotwórcze. Kończyła się faza orogenezy kaledońskiej a rozpoczynała hercyńska. Uległo wówczas deformacjom wiele wcześniejszych fałdowań - dotyczy to przede wszystkim Sudetów Wschodnich. Z kolei niektóre partie Sudetów Środkowych i Zachodnich uległy obniżeniu i na ten teren napłynęło morze zajmujące, jak się uważa, część obszaru karkonoskiego, kaczawskiego i sowiogórskiego. A życie w dewonie można powiedzieć, że się rozszalało. Do dnia dzisiejszego przetrwała skamieniałość z tamtych czasów, ryba trzonopłetwa, Latimeria. Jest wielkim dziwem, bowiem sekwencja ruchów jej płetw jest identyczna z ruchem kończyn u pełzających płazów a także idących ssaków. Jeszcze jest Latimeria rybą, ale już widać jej przystosowanie do innego, niż jej wszyscy pozostali bracia sposobu poruszania. Obecnie naukowcy są zdania, iż pierwsze zwierzęta czworonożne - właśnie z dewonu - były zwierzętami wodnymi. Przystosowanie do poruszania się naziemnego powstało zatem, zanim zdolne były wymienić skrzela na płuca. W środkowym dewonie zaczęły się zaś zielenić gleby, wytworzyły się także pierwsze widłaki, rośliny skrzypowe i paprotniki. A na końcu pojawiły się wyżej uorganizowane rośliny pranagozalążkowe. Niestety i ten świat doznał wymierania, choć najprawdopodobniej dotyczył on w większości istot zamieszkujący morza.

Karbon. Początek karbonu wyznacza wchodzenie w kolizję lądu Gondwany z Laurazją, co skutkowało ruchami górotwórczymi - orogeneza hercyńska. Scalanie zaś tych dwóch superkontynentów w jedenPangeę - trwało aż do końca permuW karbonie nastąpiły intruzje granitów, nie tylko karkonoskiego, ale także strzelińskiego, strzegomskiego i kudowskiego.

Intruzja granitu karkonoskiego miała miejsce w głębi skorupy ziemskiej - stan obecny to wydźwignięcie Sudetów w czasie orogenezy alpejskiej, 2016.

Wypływ magmy w starsze pokłady skał dotyczy też sjenitów strefy Niemczy i masywu kłodzkiego. Dla istot żywych zaś najważniejszym czynnikiem w tamtym czasie był ogromny wzrost tlenu w atmosferze. Świat karboński był światem wielkich lasów, nie takich jednak jakie znamy. Rosły wówczas przede wszystkim drzewa z grupy widłakowatych dorastające nawet do czterdziestu metrów a także równie niemal wysokie skrzypowe. Karbon nazywany jest też "wiekiem paproci", dorastających nawet do dziesięciu metrów wysokości. Dla nas świat karboński to także pokłady węgla - to skała osadowa pochodzenia organicznego. Węgiel kamienny i brunatny to nic innego jak szczątki porastających ówczesne lądy "lasów". Na przełomie karbonu i permu życie wyszło z wody - pod postacią pierwszych płazów i owadów. W ten sposób swobodne życie roślin zostało zagrożone - pojawili się roślinożercy

Perm. Ostatnia epoka ery paleozoicznej w rejonie Sudetów wyróżniała się aż trzema cyklami działalności wulkanicznej. Pod koniec permu pojawiło się na terenie dzisiejszej Polski tak zwane morze cechsztyńskie. Było ono ciepłe i dotarło aż pod progi Sudetów i Gór Świętokrzyskich. Z tych czasów pochodzą tzw. zlepieńce zygmuntowskie. Zlepieńce mogą pojawiać się na granicy morza i lądu, a zygmuntowskimi nazwano je, ponieważ pierwsza kolumna Zygmunta III Wazy w Warszawie została wykonana właśnie z tej ozdobnej skały. Perm to także czas, w którym wyewoluowały trzy podstawowe grupy gadów: Anapsida, od których pochodzą dzisiejsze żółwie; Synapsida - z parą dołów czaszkowych - to przodkowie ssaków i Diapsida - z dwoma parami takich dołów. Z tych ostatnich wyłonili się późniejsi władcy Ziemi - dinozaury(a także ptaki). 

Najtragiczniej zapisała się ta epoka w historii życia - permskie wymieranie miało największy zasięg ze wszystkich. Wyginęło, jak się ocenia, dziewięćdziesiąt pięć procent gatunków i połowa rodzin zwierząt morskich. Ze sceny dziejów Ziemi zeszły nieodwołalnie np.trylobity. Zakres przyczyn tego wymierania był szeroki: gwałtowne(w skali makro - czyli w tym wypadku mniej niż milion lat) wypływy płynnej skały tj.bazaltu na Syberii. W atmosferze znajdowało się wówczas bardzo mało dwutlenku węgla a bardzo dużo tlenu(związane to było z tym, iż nie istniały jeszcze w wielkich ilościach zwierzęta roślinożerne zdolne zagrozić karbońskim "lasom"). Poziom mórz obniżył się znacznie, odsłaniając wcześniejsze osady organiczne, które zaczęły szybko się utleniać. Wszystko to spowodowało ocieplenie klimatu pod koniec permu i ruch mórz w kierunku zwartego jedynego kontynenty Pangei. 

        C. Mezozoik

Trias. W tej epoce w Sudetach zaznaczyło się znaczne osadzanie różnego rodzaju piaskowców, zlepieńców oraz wapieni. 

Równia pod Śnieżką trzon ma granitowy, wszelkie skały osadowe uległy dawno zwietrzeniu.

Na Ziemi króluje kontynent Pangea a życie pomału odradza się. Pierwsze na lądzie pojawiają się paprocie a za nimi rośliny szpilkowe, m.in. araukarie, z których tylko dwie grupy nie istnieją współcześnie! Poza sosnowatymi przodkami nagonasiennych wyewoluowały też sagowce a nawet protoplasta miłorzębu dwuklapowego. Ze zwierząt barierę permskiego wymierania przetrwały gady z grupy synapsydów: cynodonty wielkości mniej więcej dzisiejszego psa - pierwsze ich osobniki poruszały się jak dzisiejsze traszki i salamandry, czyli czołgając się. Ewolucja ich obręczy barkowej i kończyn, a także zmiana uzębienia na siekacze i kły powoduje, iż dziś mogą być uznane za protossaki. Wraz z pojawieniem się pierwszych małych ssaków, wielkości dzisiejszej myszy, jak Megazostrodon czas cynodontów zakończył się. Gady z grupy diapsydów ewoluowały w kierunku dinozaurów, które stały się pniem dla pojawienia się ptaków i wszystkich żyjących dziś gadów(z wyjątkiem żółwi-grupa anapsydów). Koniec triasu to ich świt. Trias to także czas tworzenia się amonitów czyli głowonogów i koralowców. Niestety ta era również zakończyła się wielkim wymieraniem.

Jura i kreda. W czasie kolejnych dwóch epok mezozoiku rozpadła się Pangea - Gondwana ponownie oddzieliła się od Laurazji, na skutek czego otworzył się środkowy Atlantyk. Płyta tektoniczna niosąca Indie zderzyła się z Eurazją, tworząc Himalaje, zaś płyta z Afryką poruszała się na północ. Kiedy pod koniec triasu poziom wód w morzach gwałtownie opadł, to w jurze i kredzie systematycznie się podnosił, na skutek czego wiele terenów lądowych zajęły płytkie morza. Rozpoczęła się orogeneza alpejska. Jej pierwsze ruchy, z przełomu triasu i jury, nazywamy kimeryjskimi i to one spowodowały obniżenie obszaru północnych Czech. W to miejsce, aż po Morawy, dotarła transgresja morska spod Drezna, Sudety zamieniły się wówczas w półwysep, a pod koniec kredy w dwie wyspy: zachodniosudecką i wschodniosudecką. Nasilenie w Europie alpejskich ruchów górotwórczych pod koniec kredy spowodowało całkowity zanik sedymentacji Sudetów, czyli ustało gromadzenie się osadów(okruchów skał, materiałów piroklastycznych i szczątków). Życie zaś w jurze i kredzie rozszalało się. Pierwsze dinozaury pojawiły się już w triasie - od tego czasu przez 150 milionów lat panowały na ziemi, w morzach i powietrzu. Stańmy wobec takiego szmatu czasu w pokorze - ze swymi raptem 200 tysiącami lat (a i to na wyrost)historii jako gatunku. I uzmysłówmy sobie, czym zakończyła się era dinozaurów. Sudeckie zachwyty nie powstały jednak dla przebrzmiałych władców planety, choć myśl, iż mogły po nich sobie biegać ma niezaprzeczalny urok. W jutrze i kredzie życie przygotowało też niespodzianki, bez których dziś nie wyobrażamy sobie nawet dnia: pojawiły się pierwsze kwiaty. I znów ten piękny świat rozpadł się. W nicość odeszły dinozaury, wyginęły też inne zwierzęta i wiele gatunków roślin. Kwestia przyczyn kredowego wymierania budzi do dziś jednak tyle sporów, że nie będę podejmować tego tematu.

    D. Kenozoik

I nadeszła era kenozoiczna - nasza era. Rozpoczęła się 65 milionów lat temu i trwa do dziś. Jej pierwsza część, trzeciorzęd, trwała najdłużej i zakończyła się 1,81 miliona lat temu. W czwartorzędzie zaś wytypowano dwie epoki: plejstocen zakończony 10 tysięcy lat temu i nasz ludzki czas - holocen. W czasie kolejnych ruchów tektonicznych orogenezy alpejskiej Sudety zostały w sposób gwałtowny "podzielone" na części w wielu rodzajach uskoków z czym związany był też wulkanizm, który zakończył się ostatecznie w plejstocenie. W paleogenie(pierwszej epoce trzeciorzędu) wydźwignęły się Sudety Wschodnie i częściowo Środkowe, w neogenie(drugiej części trzeciorzędu) zrąb Sudetów został wypiętrzony względem obszarów przyległych. Oznacza to, że skoro po pierwszych fałdowaniach z odległej ery proterozoicznej, późniejszych z orogenezy kaledońskiej i hercyńskiej-  które zakończyły się wietrzeniem tych skał(czyli niszczeniem) i osadzaniem się na nich pokładów głównie piaskowców - nastąpiło zrównanie Sudetów, to gdyby nie wystąpiły ruchy tektoniczne alpejskie, góry te nie zostałyby wydźwignięte i dziś nie moglibyśmy ich podziwiać w takim kształcie.

Choć są to stare góry, ostatecznie przybrały taką formę niedawno - w erze kenozoicznej. Śnieżka, 2016 rok.

Czwartorzęd zaś to dla Sudetów, jaki i całej Polski, epoka zlodowaceń. W plejstocenie kraj nasz kilkakrotnie pokrywał się lodem, który w czasach interglacjałów topniał a potem znów narastał. Pierwszy z glacjałów - 1mln 200 tysięcy do 950 tysięcy lat temu - dotarł tuż przed Wyżynę Lubelską, drugi zajął (740-350 tys. lat temu) całą tę wyżynę i oparł się o północe stoki Sudetów. Środkowopolskie zlodowacenie ponownie dotarło w Sudety - w okresie 300 do 170 tysięcy lat temu. To ono dokonało największych zmian w krajobrazie Karkonoszy. Lądolód dostał się wówczas do doliny górnej Nysy Łużyckiej, Kotliny Jeleniogórskiej aż na południe od Kamiennej Góry i do niecki śródsudeckiej pomiędzy Wałbrzychem a Mieroszowem. Przez Góry Sowie jęzory lodowca dotarły do doliny Bystrzycy, a przez Przełom Bardzki oraz przełęcz Wilczą i Kłodzką do doliny Nysy Kłodzkiej. Pod naciskiem lodu stropy trzeciorzędowe ulegały fałdowaniu i pękaniu, a w rzekach takich jak Bóbr, na skutek zatarasowania przez masy lodu, powstawały jeziora zastoiskowe. Lądolód górski wytworzył się jedynie w Karkonoszach, zaś w Górach Izerskich i na Śnieżniku następowała erozja śnieżna czyli niwacja - mechaniczne niszczenie osadów na skutek topienia się i ponownego zamarzania śniegu. Jak nietrudno się domyśleć największymi lodowcami w Karkonoszach były: lodowiec Małego i Wielkiego Stawu oraz lodowiec w Kotłach Śnieżnych. 

Kocioł polodowcowy Małego Stawu


To zachwyt tym widokiem sprawił, iż powstał "Powiew odwiecznego świata",
który znajdzie się w moim górskim tomiku wierszy. 

Wały morenowe tych lodowców wznoszą się kilkadziesiąt metrów ponad dno kotłów - obecny ich kształt powstał w trakcie topnienia lodowca, a także na skutek wietrzenia uwolnionych po jego odejściu skał. Podobno karkonoskie lodowce górskie powstały w czasie ostatniego zlodowacenia - bałtyckiego(117 - 11,7 tysięcy lat temu), kiedy to czoło lodowca w ogóle nie dotarło do Sudetów - przyznam, iż jest to dla mnie zagadką, może ktoś zna odpowiedź na pytanie: jak to możliwe? Ustąpienie ostatniego lodowca rozpoczyna najmłodszy okres czwartorzędu: holocen(zwany też interglacjałem otwartym, co jednak w dobie obecnie panujących susz może być naukową pomyłką).

Śnieżne Kotły z góry robią niesamowite wrażenie, 2016.



Czas tworzenia się sudeckiego piękna mamy już za sobą, a ja chciałabym jeszcze zastanowić się jakiego rodzaju osobniki praludzkie i ludzkie mogły go wcześniej podziwiać.

Kocioł Wielkiego Stawu w trzech odsłonach - tu ze Słonecznikiem, 2022r

W tle Wielkiego Stawu Pielgrzymy

Czy siadali sobie nad tym wielkim stawem nasi przodkowie i pili z niego zimną wodę?

W środkowej epoce paleogenu czyli eocenie(od 56 do ok.34 miliony lat temu)do rzędu ssaków, do których należy nasz gatunek tj.naczelne(Primates), należały głównie dwie grupy: jedna zbliżona do współczesnych lemurów a druga do małp. Ta ostatnia podobna była dosyć do dzisiejszego wyraka-małego nocnego ssaka, który żywi się owocami i owadami. Na początku neogenu(w epoce zwanej miocen: od 23 do 3,3 miliona lat temu)najprawdopodobniej nastąpiło rozdzielenie nadrodziny człekokształtnych(hominoidów) to jest orangowatych, gibbonów, człowieka i naszych kuzynów, którzy wymarli czyli tzw. form kopalnych, od pozostałych małp wąskonosych(do której należą m.in.pawiany). W tym czasie w południowo-zachodniej i środkowej Europie żył gatunek człekokształtnych Driopitek - mógł on sobie wędrować po terenach dzisiejszych Sudetów, lecz nie należał jeszcze do rodziny człowiekowatych(hominidów). To był następny skok ewolucyjny -hominidy(człowiekowate) obejmują wymarłe człekokształtne z Afryki czyli wszystkie Australopiteki, Ponginae czyli orangutany oraz Homininae, do których należą ludzie a także szympansy i goryle. I tu mała uwaga: już w 1963roku pan Moris Goodman udowodniał tezę, iż my ludzie bardziej jesteśmy genetycznie powiązani z szympansami, niż one z orangutanami i gibbonami-mamy bowiem 98procent wspólnych genów. Różne są zapewne teorie na temat tego, jak wyewoluował w podrodzinie homininae nasz rodzaj Homo - czyli wyłącznie nasi bezpośredni przodkowie i my - Homo sapiens. Nie ulega jednak wątpliwości, iż ogromne znaczenie miała tu zdolność przyjęcia postawy wyprostowanej i odrzucenia chodu czworonożnego - kiedy to około 6-5 milionów lat temu ilość lasów skurczyła się i nasz przodek stanął pierwszy raz na dwóch nogach, by rozejrzeć się z tej wyższej wysokości niż dotychczas po sawannie. Głównie naukowcy mają tu na myśli Australopiteki. Na uwagę zasługuje tu bardzo dobrze zachowany szkielet z gatunku Australopithecus afarensis(najbardziej rozpowszechnionego przez milion lat poczynając od 4 mln lat temu)nazwany zdrobniale Lucy. Gatunek ten to była linia bardzo zbliżona do homo sapiens. Około 2 i pół miliona lat temu z pomieszania cech australopiteków i wczesnych gałęzi rodzaju ludzkiego powstał kolejny gatunek, który zawojował Afrykę. Był to człowiek zręczny - Homo habilis. Jako pierwszy wytwarzał narzędzia-pięściaki i choć chodził już na dwóch nogach to jeszcze wspinał się na drzewa(w sumie nic niezwykłego, my też to robimy). Około 1miliona 800 tysięcy lat temu wyewoluował kolejny gatunek, jeszcze bardziej wyspecjalizowany - Homo erectus(człowiek wyprostowany) czyli Pitekantrop. Ten ruszył już zdecydowanie spod drzew na sawanny i jako pierwszy dokonał "homoinwazji" na inne kontynenty - dotarł do Europy i Azji. W Afryce(gdzie używa się do tego gatunku nazwy homo ergaster) koegzystował z australopitekami przez pewnie 800 tysięcy lat, na Jawie zaś odnaleziono szczątki pitekantropa jeszcze z okresu około 200tysięcy lat temu. Najbardziej znany jest szkielet chłopca z okolic Jeziora Turkana w Kenii - uważa się, że gdyby dożył dorosłości mógłby mieć nawet 1,8 m wysokości.  Homo erectus jako pierwszy nauczył się posługiwać ogniem. Dla nas Polaków niezwykłym było odkrycie dokonane w Kończycach Wielkich koło Cieszyna śladów działalności pitekantropa, lecz datowanie na 800tysięcy lat wstecz budzi obecnie wątpliwość. Znaleziono także jego obozowiska w Trzebnicy i nad Pilicą w jaskini na Biśniku. I stąd już tylko krok dzieli nas od pomysłu, iż skoro przybył tu z Afryki to po drodze mógł zahaczyć nie tylko o Sudety, ale i o Tatry. A że ze zrekonstruowanych twarzy pitekantropa, których zdjęcia znalazłam w internecie, patrzy na nas niemal ludzka twarz, to czy nie mógł zachwycić się tymi widokami? Czy też jedynie traktował góry jako przeszkodę do przejścia na bardziej nadające się do życia tereny? Od tego wymarłego przodka naszego gatunku wpadamy wprost w objęcia najbliższego nam kuzyna - Neandertalczyka. Wyewoluował on najprawdopodobniej z gatunku Homo heidelbergensis - ogniwa pośredniego pomiędzy Pitekantropem Neandertalczykiem i nami - w środowym plejstocenie tj. około 400tysięcy lat temu. Objął we władanie Europę i Bliski Wschód. Neandertalczycy mieszkali w jaskiniach, gdzie rozpalali ogień, lecz mogli też prowadzić koczowniczy tryb życia. Wszystko wskazuje na to, że mogli już mówić, a także, że okrywali się skórami zwierząt(to kolejny krok do uczłowieczenia) a co najważniejsze odnaleziono pochówki neandertalskie wskazujące na rozwijające się wierzenia w życie pozagrobowe. Dla naszych rozważań ważne jest, iż stanowiska neandertalczyków odnaleziono w Ganowcach w okolicach Popradu(o czym można przekonać się zwiedzając muzeum tatrzańskie w Popradzie) a także w Polsce. Miejsce obróbki krzemienia przez tych kuzynów ludzi odnaleziono we wsi Pietraszyn koło Raciborza w 2018 roku. Dr hab. Adam Wiśniewski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu we Wrocławiu prowadzi tam badania wspólnie z naukowcami z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku. Odnaleziono tam bowiem 17 tysięcy neandertalskich części wyrobów kamiennych, które datowane są na 60 tysięcy lat - i co jest istotne nie było to obozowisko umieszczone w jaskini. I ci zatem nasi kuzyni mogli żyć w cieniu nieomal Sudetów - skoro żyli na Pogórzu Śląskim a nawet pod Tatrami. Kwestia wymarcia neandertalczyków około 27 tysięcy lat temu budzi wciąż spory w kwestii czy rzeczywiście wyginęli, czy też ich geny wchłonęliśmy poprzez krzyżowanie. Ostatecznie ustalono, iż mtDNA neandertalczyków nie posiadamy, lecz te geny są przekazywane tylko w linii żeńskiej. Co do zaś dziedziczność poprzez chromosom Y(czyli w linii męskiej)badania wciąż trwają. Pozostaje jeszcze możliwość, że to my przysłużyliśmy się do wyginięcia neandertalczyków, bo ich zwyczajnie zjedliśmy - ta koncepcja dotyczy wszystkich naszych ewolucyjnych linii bocznych, które zanikły w czasie naszego rozwoju: za i przeciw tej teorii jest zapewne tyle samo. Ostatnich na drodze do panowania homo sapiens, co w Odwiecznej magii oznacza podziwianie Sudetów, wymienię ludzi z Cro-Magnon.  Pojawili się w Europie jako podgatunek człowieka, a zatem anatomicznie identyczny z nami, w górnym plejstocenie około 43 tysięcy lat temu(był to czas zlodowacenia bałtyckiego). Jako pierwsi tworzyli ozdoby m.in tzw. paleolityczne Wenus czyli figurki płodności a także malowali na ścianach jaskiń - najbardziej znane ich dzieła to malowidła w Altamirze(datowane na około 25 tysięcy lat temu) i Lascaux(około 17 tysięcy lat temu). Była to ówczesna kultura magdaleńska - w Polsce stanowisko tej kultury znaleziono w Jaskini Maszyckiej koło Ojcowa, z którą związana jest makabryczna historia. Otóż, około 15 tysięcy lat temu, grupa mniej więcej 16 osób została tam nagle zaatakowana, prawdopodobnie w nocy, zabita a następnie zjedzona przez jakąś z wędrujących grup ludzkich. Kulturę magdaleńską traktuje się jako kontynuatorkę wcześniejszych kromaniońskich: mustierskiej i oryniackiej - w tej ostatniej ludzie, także na terenie Polski, mieszkali już w osadach a ozdoby tworzyli również z muszli i zębów zwierzęcych. Przyznam, iż korzystałam tutaj z Wikipedii, i co autor to kultury te przypisywał od najstarszej poczynając a to neandertalczykom a to od razu homo sapiens(chyba że przyjmiemy, iż kromaniończyk był po prostu człowiekiem, wtedy sytuacja staje się jasna). I tak docieramy do grup naszego już czystego gatunku. Wędrowali gdzie się tylko dało, a zatem i góry pokonali, a ponieważ sztuka nie była im już obca, mogli więc podziwiać widoki szczytów, które i nas zaczarowują. Nie wiedzieli tylko tego co my, zatem ten świat mógł wydawać się im nie tyle piękny co straszny. I jeszcze tylko chcę powiedzieć słowo o zdumiewającej mnie teorii, iż są prowadzone badania, które wskazują, że nasz gatunek jest bardzo mało zróżnicowany(w wydawałoby się, że tak się różnimy)co oznacza, że powstał z nielicznej grupy około 10 tysięcy osobników. Jak to byłoby możliwe, że przez czas naszego tak krótkiego rozwoju-około 100 lub 200 tysięcy lat w zależności od teorii - nie doszło do chowu wsobnego i że się nie zdegenerowaliśmy? Wszystko to są bardzo ciekawe rzeczy i może ktoś zdoła mi podsunąć jakąś myśl, rozwiązanie tego i wielu innych problemów, które pojawiły się na drodze do poznania historii Sudetów i zamieszkujących je w dziejach Ziemi istot.

 

Dla zainspirowanych powyższymi dywagacjami podaję źródła wiedzy, z których przede wszystkim korzystałam: 

1. Przewodnik geologiczny po Sudetach, Praca zbiorowa pod redakcją naukową Wojciecha Grocholskiego, Wydawnictwo Geologiczne, Warszawa 1969

2. Historia życia, Richard Southwood, Świat Książki, Warszawa 2004

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kraina zamków Dolnego Śląska

                                              Studnia czasu - z amek Lenno        Ledwo książę Mieszko zjednoczył zwaśnione plemiona, a jego...