Śnieżne Kotły i Stawki
Wspólną przygodę z Karkonoszami - jako dzieci bywaliśmy w Szklarskiej Porębie na koloniach, ale oddzielnie, nie znaliśmy się wówczas - rozpoczęliśmy właśnie od tego miasteczka. Szklarska tak naprawdę składa się z trzech części: Dolnej, Średniej i Górnej. Ja jeździłam na trzytygodniowe kolonie do Górnej Szklarskiej Poręby - ówczesna Stocznia Komuny Paryskiej w Gdyni była na tyle bogata, że wynajmowała ogromny teren na wypłaszczeniu pod Szrenicą, gdzie stało sześć budynków przeznaczonych dla sześciu grup dzieci. Wspomnienia z tych niesamowitych wyjazdów, gdy po raz pierwszy w życiu zobaczyłam brązowe skały ściskające niemal asfaltową drogę, którą dojechaliśmy zapewne z Jeleniej Góry, zawarłam w drugiej części "Klejnotów rodzinnych". Mam nadzieję, że w przyszłym roku ujrzą one światło dzienne.
![]() |
| Na pierwszy wyjazd w Sudety, w 2016 roku, wybrałam, a jakże, pensjonat "Magdalena" w Szklarskiej Porębie Górnej, nieopodal podejścia na Wysoki Kamień. |
Ukoronowaniem naszych pierwszych wspólnych zachwytów w masywie Karkonoszy stać się miały Śnieżne Kotły, widoczne już z bardzo daleka, gdy się nadjeżdża w rejon Karkonoszy. A to oznaczało wjazd na Szrenicę wyciągiem krzesełkowym, takim na dwie osoby. Jeśli zamierzamy wybrać się na dalszą wędrówkę ze Szrenicy, a potem wrócić i zjechać, trzeba na dolnej stacji wyciągu znaleźć się jak najwcześniej. Można bowiem trafić, tak jak my za drugim razem, na szkolną wycieczkę nawet kilku klas - czekaliśmy wówczas niemal godzinę na wjazd.
Z górnej stacji wyciągu na Szrenicę wyruszamy najpierw wzdłuż zbocza, na którym usytuowane jest schronisko. A potem, ku naszemu niebotycznemu zdumieniu, idziemy płaską szeroką drogą. Istny deptak dla kuracjuszy w sanatorium, gdyby nie te skały - pierwszy na naszej trasie ukazuje się rozłożysty Twarożnik. Widoczny za nim po lewej stronie szczyt, taki maleńki czubeczek, to Łabski Szczyt 1471 m.npm. Tym deptakiem wędrujemy zaledwie godzinę do Śnieżnych Kotłów. Po stronie czeskiej towarzyszy nam wyłącznie zielone morze kosówki, bardziej interesujący jest świat po stronie polskiej- trawy, niektóre całkiem suche jak step(tak go sobie wyobrażam) i Szrenica.
| Kiedy już dobrze się nadreptaliśmy, ukazuje się kamienne zwalisko - to Łabski Szczyt.Widoczny po stronie czeskiej dach to Łabska Bouda, stamtąd można dotrzeć nad Wodospad Panczawy. Jest to najwyższy wodospad Karkonoszy, lecz tam jeszcze nie byliśmy. Na Łabski Szczyt nie można wchodzić a szkoda, widok musi być stamtąd powalający.
|
| Potęga natury budzi w tym miejscu nasz ogromny szacunek...I choć wydaje się to dziwne, nie kojarzę takich wstrząsających widoków z Tatr.Dotarliśmy tu pod koniec maja, więc nie wiem, czy ten śnieg może się stopić do lata. |
|
| Zauroczona... omal nie padłam, gdy zobaczyłam krajobraz tych stawków w dole.Raj pod nami, na dnie Wielkiego Śnieżnego Kotła. Na Wyprawę do Śnieżnych Stawków wyruszyliśmy następnego roku.Aparat przybliżył nam te zwierciadła. Czyżby odcisk łapy polodowcowego yeti? |
![]() |
| Twarożnik w drodze powrotnej ze SzrenicąTrzy Świnki po polskiej stronie, po drodze na Szrenicę. Czeskie Trzy Świnki razem z polskimiŚwinki z widokiem na Łabski Szczyt i stację |
W schronisku funkcjonowała w 2016 roku świetna kuchnia. Mam nadzieję, że kucharza nie zmienili😄, bo jeszcze się tam wybierzemy.
Pierwszy budynek schroniska powstał na Szrenicy w latach 1921-1922, musiał być piękny, bo niemal w całości zrobiony z drewna. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku rozpoczął się trwający nieskończenie długo remont. Obecnie schronisko oferuje 90 miejsc noclegowych w pokojach od dwóch do siedmiu osób. A zatem plecak i w drogę, jak to czynią młodzi nie z naszego już pokolenia😍Trzeba obejść schronisko dookoła, żeby dostać się na pierogi z jagodami.





