wtorek, 25 marca 2025

Wędrówki ze Szklarskiej Poręby

                                                 Wysoki Kamień

    Pensjonat "Magdalena" położony jest tak wysoko, że zejście do Szklarskiej to prawie dwa kilometry. Za to bardzo blisko jest stamtąd do szlaku na Wysoki Kamień. Poszliśmy tam dwukrotnie: w 2016 roku wyruszyliśmy z Wysokiego Kamienia w kierunku Rozdroża pod Zwaliskiem, czyli na zachód, a w 2017 na wschód do Zakrętu Śmierci. Szlak, nieomal spod "Magdaleny", prowadzi przez las w miłym chłodzie. Nie zdążymy się zmęczyć, gdy po niecałej godzince wyłania się schronisko na szczycie. Wysoki Kamień mierzy sobie 1058 m npm i znajduje się w paśmie Gór Izerskich. 

Po 50 minutach spacerku w górę docieramy niemal do celu, zdjęcia własne z 2016r.
Pierwszy etap wędrówki za nami
Każda wspinaczka warta jest takich widoków, a ta nie jest męcząca. Z prawej strony Hala Szrenicka
i schronisko na samej Szrenicy. Od jej czubeczka szlak prowadzi w lewo do Łabskiego Szczytu
a dalej do stacji radiowo-telewizyjnej na d Śnieżnymi Kotłami.  
Mieliśmy to szczęście, że obecny koszmarek w postaci murowanej wieży widokowej na Wysokim Kamieniu jeszcze nie istniał, ledwo był w powijakach. Nie przeszkadzał zatem w kontemplacji rozległego pasma Karkonoszy. Gdyby nie schronisko za naszymi plecami byliśmy tylko my i natura...
i ławka😆
A w dole Szklarska Poręba. Po lewej ledwo widoczny czubeczek Śnieżki.
A po prawej dalsza, nieznana nam, część pasma Sudetów.
I ta pierwsza wiosenna zieleń
Był to też czas przed pandemią, która zmieniła wszystko, jeśli chodzi o ciszę i spokój w górach. Jak widać na zdjęciach bez problemu można było napawać się samotnością na Wysokim Kamieniu, choć tak naprawdę nie byliśmy tam sami.
Aż się boję, co będzie, gdy znowu zawitamy do Szklarskiej i na Wysoki Kamień-
czy taki cud ciszy i spokoju będzie nam dany?
Góry Olbrzymie przed nami- tak kiedyś nazywały się Sudety.
W 2017 roku na Wysokim Kamieniu ławka nadal pusta😀
A ta zajęta - pozdrawiamy wszystkich miłośników Karkonoszy
Do schroniska na Wysokim Kamieniu warto wstąpić, by coś przekąsić przed dalszą wędrówką. Nasyceni wyruszamy, w 2016 roku, do Rozdroża pod Zwaliskiem - co oznacza, że następnym razem musimy do owego Zwaliska dotrzeć. 
Koniecznie trzeba najpierw zapoznać się z mapą.
Kamień rzeczywiście jest wysoki...rycerz to mnich czy inne dziwo>
...a my płaskim grzbietem Izerów ruszamy w dalszą wędrówkę.
Od tej pierwszej naszej wycieczki w Sudetach już zawsze wędrówki po prostym wśród skał i drzew kojarzą mi się z Górami Olbrzymimi. Czas majowych zaś wycieczek to napawanie się radością rozpierającej po zimowym zastoju energii, a w Sudetach ciszą i śpiewem ptaków.
Nietypowa wędrówka po górach😆
Skałkowcy
A poniżej uwiecznieni z Karkonoszami
W tej ciszy parującej gorącem nadchodzącego lata zeszliśmy spod drogowskazu na Zwaliska, by wrócić do "Magdaleny". Jak się okazało ta nieskomplikowana wycieczka zajęła nam trzy godziny. A pod drodze Karkonosze, zachodnie, zatarasowały nam horyzont. Był to też czas kwitnienia magnolii - w ogrodzie sióstr zakonnych rósł taki ich krzaczor, że zawstydzał wielkością drzewa(niestety nie zrobiłam zdjęcia).
Schodzimy - w poszukiwaniu sudeckich tajemnic.
Dobrze że ten raj zabrałam ze sobą...
Kolejnego roku wybraliśmy się na Wysoki Kamień z przyjaciółmi górołazami, zdobywcami Alp i podróżników po Himalajach, twierdząc iż to "atak szczytowy"😂A po owym ataku, chyba śmiechu, obraliśmy kierunek na Zakręt Śmierci - mój pamiętny z czasów kolonii organizowanych przez Stocznię Komuny Paryskiej z Gdyni, kiedy to wysłano starsze grupy na wycieczkę wieczorną. Wróciliśmy wówczas około dwudziestej pierwszej trzydzieści - tamte wspomnienia zawarłam w migawkach "Klejnotów rodzinnych", już za rok powinnam trzymać je w rękach.
Gdyby te pseudoruiny zatrzymano na takim etapie, to jeszcze byłoby pół biedy,
takiego widoku na Wysokim Kamieniu już nie ujrzymy😥.
Ta skrytka może poprawić humor.
Nie wspięłam się po tej gładkiej skale, a moja drużyna tak👏
Z góry Zakrętu Śmierci nawet nie widać, żeby poczuć co tu się wyprawia, trzeba tamtędy przejechać samochodem - wieje zlodowaceniem😱😂
Z masywem Śnieżki w tle
I my...kiedy byliśmy w Szklarskiej Porębie jako dzieci, nikt zdjęć nie robił
I może dzięki temu bardziej polegamy na swojej pamięci, bezcenne.
A że sudeckie wędrówki zaklęłam też w moich książkach, to na następne spotkanie zapraszam na zamek Chojnik. Będzie to również atrakcja historyczna😀

poniedziałek, 3 marca 2025

Szkatułka z poezją

                                              Hafty czasu


      Opowieści o górskich wędrówkach można zakląć w malarskich krajobrazach, lecz tą drogą jeszcze nie podążyłam😄. Od czternastu lat artystyczną przestrzeń gór przetwarzam w słowa. Jako pierwsze powstało moje ukochane górskie dziecko literackie pt. "Snuje się mgła", opublikowane pod koniec 2019 roku. W następnych latach zapadłam na górską miłość, którą mozolnie maluję poezją. Wszystkie znaki wskazują, iż tomik o niej pt. "Ścieżkami mgieł" ukaże się w przyszłym roku. Każdy górski wyjazd obfituje w liryczne pejzaże w słowach zamknięte. W zeszłym roku trafiliśmy w naprawdę magiczne miejsce w Karkonoszach, do Czarnego Kotła Jagniątkowskiego( o którym opowiem w stosownym miejscu). Dzisiaj chciałabym podzielić się moją poetycką wersją tego cudu natury...i ciszy jaka nas tam spotkała.                                                                                                                                                                Dla fascynatów języka francuskiego przedstawię najpierw tę wersję - razem z moją nauczycielką Dorotą ze Słupska pracowałam na tłumaczeniem chyba ze dwa miesiące💕

Il est possible d’apercevoir ce paysage du silence partout dans les régions de forte altitude. Je l’ai vu le printemps dernier quand moi et mon mari, nous avons été dans les monts des Géants. Il s’agit de „Czarny Kocioł”, au-dessus du village Jagniątków à côté de Karpacz. 

Magia Czarnego Kotła Jagniątkowskiego w majowej ciszy i pustce.
Widoczna ścieżka nie jest szlakiem i wstęp na nią jest zabroniony
- a magia i tak robi swoje. Tak powstały "Hafty czasu".

Ten pejzaż ciszy można dostrzec wszędzie w rejonach na dużych wysokościach. Ja go ujrzałam zeszłej wiosny, kiedy razem z mężem byliśmy w Karkonoszach. Chodzi o Czarny Kocioł powyżej miejscowości Jagniątków blisko Karpacza(obecnie Jagniątków jest dzielnicą Karpacza i tam też znajduje się dom-pałacyk noblisty Gerharta Hauptmanna, autora dramatu "Tkacze"). 


Cisza rozpościera się tu na wszystkie strony a jednym kontemplującym ją, poza mną, jest Jarek. 
Autorka Haftów czasu - Broderies du temps sam na sam z maleńkim rajem
Czarnego Kotła Jagniątkowskiego. 
 

        

Kraina zamków Dolnego Śląska

                                              Studnia czasu - z amek Lenno        Ledwo książę Mieszko zjednoczył zwaśnione plemiona, a jego...