Wędrówka przez czas
![]() |
I pomyśleć, że tego cudu kiedyś nie było...
Widok na Karkonosze ze Szklarskiej Poręby, 2016r
| Czy po tych łąkach biegały kiedyś welociraptory? |
I. Pannocja i Gondwana - pierwszym krokiem do poznania, kiedy, jakby z
niczego i znikąd, pojawiły się Sudety, jest ustalenie, co było przed
nimi.
Pierwszym hipotetycznym superkontynentem na Ziemi była - powstała
pod koniec ery proterozoicznej - Pannocja, która szybko się rozpadła. Czasy to
bardzo odległe, około 600 milionów lat temu. W wyniku rozpadu Pannocji powstał superkontynent
Gondwana - to czas początku ery paleozoicznej: kambr. A na przełomie tych er powstawały już pierwsze
fałdowania sudeckie. Zmienia to całkowicie nasze wyobrażenie o miejscu
powstania Sudetów - nie istniały wówczas takie kontynenty jak
dzisiaj.
II Ścieżką przez ery Ziemi. Pozostawiamy za sobą głęboką erę proterozoiczną
i wyruszamy do paleozoicznej. I już na progu spotykamy pierwsze zjawiska
odpowiedzialne za powstanie Sudetów.
A - Prekambr. Z końcem ery proterozoicznej w trakcie ruchów górotwórczych kadomskich (assyntyjskich) ukształtowały się gnejsy Gór Sowich. Obecnie to pasmo mieści się pomiędzy Górami Wałbrzyskimi i rzeką Bystrzycą na zachodzie a Górami Bardzkimi i Przełęczą Srebrną na wschodzie. Z badań naukowych wynika, iż te prekambryjskie Góry Sowie stanowiły usztywniony element śródgórski, do którego dostosowywały się kolejne młodsze fałdowania. Znaleźliśmy zatem w naszych skromnych poszukiwaniach praźródło Sudetów - oś wokół której narosło, przekształcając się zapewne w nieskończoność, całe pasmo. Późniejsze nieco od Gór Sowich, lecz jeszcze prekambryjskie są też skały metamorficzne Gór Bystrzyckich i Orlickich, Lądka-Śnieżnika a także północna okrywa granitu Gór Izerskich i niektóre elementy Rudaw Janowickich.
Klimat w tym czasie nie spodobałby się nam: pod koniec ery proterozoicznej nastąpiła seria ogromnych zlodowaceń. Z drugiej zaś strony życie na Ziemi nabrało tempa: z jednokomórkowców przeszło do wielokomórkowców, powstały pierwsze zwierzęta - to tak zwany świat Ediakary. Żyły sobie w ówczesnych morzach (nigdzie indziej nie było życia)na przykład istoty podobne do dzisiejszych meduz i mogły mieć rozmiar dużego talerza. Żaden z tamtejszych Ziemian nie miał jeszcze szkieletu. Wynika z tego smutny wniosek, iż nikt nie podziwiał pierwszych fałdowań sudeckich, których relikty przetrwały do dzisiaj.
B. Paleozoik.
Kambr. W późnym kambrze rozpoczyna się orogeneza kaledońska,
zaś w całej epoce rozwijała się dzielnie fauna: to koralowce osadzone m.in. w wapieniach Gór Kaczawskich. We wczesnym kambrze pojawiły się też pierwsze zwierzęta
posiadające strunę grzbietową, co jest niezwykle ważną informacją,
ponieważ i my, ludzie, jesteśmy strunowcami.
Ordowik. W tej epoce nasilił się wulkanizm podmorski,
czego pozostałością są przeobrażone lawy a także lawy typu bazaltowego. A
życie dostało w tym okresie niezłego kopa😂Pojawiły się zwierzęta skorupkowe - typ
stawonogi o szkielecie zewnętrznym. Kambr
i ordowik to eksplozja trylobitów - w większości zasiedlały one dno
morskie. Stawonogami były też wielkoraki,
które mogły osiągać nawet dwa metry długości! Co jest istotne: w ordowiku pojawiły się pierwsze rośliny naziemne -
rosły bardzo blisko gleby jak dzisiejsze mchy.
Pod koniec ordowiku ląd Gondwana podążał w kierunku bieguna południowego, co
rozpoczęło okres głębokiego zlodowacenia - dzisiejsza pustynia saharyjska
znajdowała się wówczas pod lodem bieguna. Ochłodził się klimat i
obniżył się poziom mórz - nastąpiło wymieranie ordowickie.
Sylur. Sama końcówka ordowiku nastąpiła w czasie gwałtownego stopienia się lądolodu Gondwany a tym samym gwałtownego podniesienia poziomu mórz. W wyniku tego powstały warunki beztlenowe, co doprowadziło do wyodrębnienia się czarnych łupków - sudeckie pozostałości po sylurze są ich pełne. W tej epoce orogeneza kaledońska przyniosła Sudetom intensywne przefałdowanie oraz powstanie większych przesunięć z fałdami leżącymi i kaskadowymi. A z kolei życie ma to do siebie, że zawsze się odradza. W sylurze rozkwitało w rafach korali, których skamieniałości znajdują się w metamorfiku kłodzkim. Ląd Gondwana stanowił wówczas jedną całość, położony był bardzo blisko kolejnego ogromnego kontynentu Laurazji. A że poziom wód morskich był w sylurze bardzo wysoki, to wody te wpływały też na teren lądów. Życie w sylurze było zatem skoncentrowane głównie na terenie płytkich ciepłych mórz. Nastał czas ryb, a te jak wiemy, są już kręgowcami.
Karbon. Początek karbonu wyznacza wchodzenie w kolizję lądu Gondwany z Laurazją, co skutkowało ruchami górotwórczymi - orogeneza hercyńska. Scalanie zaś tych dwóch superkontynentów w jeden - Pangeę - trwało aż do końca permu. W karbonie nastąpiły intruzje granitów, nie tylko karkonoskiego, ale także strzelińskiego, strzegomskiego i kudowskiego.
Intruzja granitu karkonoskiego miała miejsce w głębi skorupy ziemskiej - stan obecny to wydźwignięcie Sudetów w czasie orogenezy alpejskiej, 2016.
Perm. Ostatnia epoka ery paleozoicznej w rejonie
Sudetów wyróżniała się aż trzema cyklami działalności wulkanicznej. Pod
koniec permu pojawiło się na terenie dzisiejszej Polski tak zwane morze cechsztyńskie. Było ono
ciepłe i dotarło aż pod progi Sudetów i Gór Świętokrzyskich. Z tych czasów
pochodzą tzw. zlepieńce zygmuntowskie. Zlepieńce mogą pojawiać się na granicy morza i lądu,
a zygmuntowskimi nazwano je, ponieważ pierwsza kolumna Zygmunta III Wazy w
Warszawie została wykonana właśnie z tej ozdobnej skały. Perm to także
czas, w którym wyewoluowały trzy podstawowe grupy gadów: Anapsida, od których pochodzą dzisiejsze
żółwie; Synapsida - z parą dołów czaszkowych - to przodkowie ssaków
i Diapsida - z dwoma parami takich dołów. Z tych ostatnich
wyłonili się późniejsi władcy Ziemi - dinozaury(a także ptaki).
Najtragiczniej zapisała się ta
epoka w historii życia -
permskie wymieranie miało największy zasięg ze wszystkich. Wyginęło, jak się
ocenia, dziewięćdziesiąt pięć procent gatunków i połowa rodzin zwierząt
morskich. Ze sceny dziejów Ziemi zeszły nieodwołalnie np.trylobity. Zakres
przyczyn tego wymierania był szeroki: gwałtowne(w skali makro - czyli w tym
wypadku mniej niż milion lat) wypływy płynnej skały tj.bazaltu na Syberii. W
atmosferze znajdowało się wówczas bardzo mało dwutlenku węgla a bardzo dużo tlenu(związane
to było z tym, iż nie istniały jeszcze w wielkich ilościach zwierzęta
roślinożerne zdolne zagrozić karbońskim "lasom"). Poziom mórz obniżył
się znacznie, odsłaniając wcześniejsze osady organiczne, które zaczęły szybko
się utleniać. Wszystko to spowodowało ocieplenie klimatu pod koniec permu i
ruch mórz w kierunku zwartego jedynego kontynenty Pangei.
C. Mezozoik
Trias. W tej epoce w Sudetach zaznaczyło się znaczne osadzanie różnego rodzaju piaskowców, zlepieńców oraz wapieni.
Równia pod Śnieżką trzon ma granitowy, wszelkie skały osadowe uległy dawno zwietrzeniu.
Na Ziemi króluje kontynent Pangea a życie pomału odradza się. Pierwsze na lądzie pojawiają się paprocie a za nimi rośliny szpilkowe, m.in. araukarie, z których tylko dwie grupy nie istnieją współcześnie! Poza sosnowatymi przodkami nagonasiennych wyewoluowały też sagowce a nawet protoplasta miłorzębu dwuklapowego. Ze zwierząt barierę permskiego wymierania przetrwały gady z grupy synapsydów: cynodonty wielkości mniej więcej dzisiejszego psa - pierwsze ich osobniki poruszały się jak dzisiejsze traszki i salamandry, czyli czołgając się. Ewolucja ich obręczy barkowej i kończyn, a także zmiana uzębienia na siekacze i kły powoduje, iż dziś mogą być uznane za protossaki. Wraz z pojawieniem się pierwszych małych ssaków, wielkości dzisiejszej myszy, jak Megazostrodon czas cynodontów zakończył się. Gady z grupy diapsydów ewoluowały w kierunku dinozaurów, które stały się pniem dla pojawienia się ptaków i wszystkich żyjących dziś gadów(z wyjątkiem żółwi-grupa anapsydów). Koniec triasu to ich świt. Trias to także czas tworzenia się amonitów czyli głowonogów i koralowców. Niestety ta era również zakończyła się wielkim wymieraniem.
Jura i kreda. W czasie kolejnych dwóch epok mezozoiku rozpadła się
Pangea - Gondwana ponownie oddzieliła się od Laurazji, na skutek czego otworzył
się środkowy Atlantyk. Płyta tektoniczna niosąca Indie zderzyła się z Eurazją,
tworząc Himalaje, zaś płyta z Afryką poruszała się na północ. Kiedy pod koniec
triasu poziom wód w morzach gwałtownie opadł, to w jurze i kredzie
systematycznie się podnosił, na skutek czego wiele terenów lądowych zajęły
płytkie morza. Rozpoczęła się orogeneza alpejska. Jej pierwsze ruchy, z przełomu triasu i jury,
nazywamy kimeryjskimi i to one spowodowały obniżenie obszaru
północnych Czech. W to miejsce, aż po Morawy, dotarła transgresja morska spod Drezna, Sudety zamieniły się wówczas w półwysep, a pod koniec kredy w dwie
wyspy: zachodniosudecką i wschodniosudecką. Nasilenie
w Europie alpejskich ruchów górotwórczych pod koniec kredy spowodowało
całkowity zanik sedymentacji Sudetów, czyli ustało gromadzenie się
osadów(okruchów skał, materiałów piroklastycznych i szczątków). Życie zaś w
jurze i kredzie rozszalało się. Pierwsze dinozaury pojawiły się już w triasie -
od tego czasu przez 150 milionów lat panowały na ziemi, w morzach i powietrzu.
Stańmy wobec takiego szmatu czasu w pokorze - ze swymi raptem 200 tysiącami lat
(a i to na wyrost)historii jako gatunku. I uzmysłówmy sobie, czym zakończyła
się era dinozaurów. Sudeckie zachwyty nie powstały jednak dla przebrzmiałych
władców planety, choć myśl, iż mogły po nich sobie biegać ma niezaprzeczalny
urok. W jutrze i kredzie życie przygotowało też niespodzianki, bez których dziś
nie wyobrażamy sobie nawet dnia: pojawiły się pierwsze kwiaty.
I znów ten piękny świat rozpadł się. W nicość odeszły dinozaury, wyginęły też
inne zwierzęta i wiele gatunków roślin. Kwestia przyczyn kredowego wymierania
budzi do dziś jednak tyle sporów, że nie będę podejmować tego tematu.
D. Kenozoik
I nadeszła era kenozoiczna - nasza era. Rozpoczęła się 65 milionów lat temu i trwa do dziś. Jej pierwsza część, trzeciorzęd, trwała najdłużej i zakończyła się 1,81 miliona lat temu. W czwartorzędzie zaś wytypowano dwie epoki: plejstocen zakończony 10 tysięcy lat temu i nasz ludzki czas - holocen. W czasie kolejnych ruchów tektonicznych orogenezy alpejskiej Sudety zostały w sposób gwałtowny "podzielone" na części w wielu rodzajach uskoków z czym związany był też wulkanizm, który zakończył się ostatecznie w plejstocenie. W paleogenie(pierwszej epoce trzeciorzędu) wydźwignęły się Sudety Wschodnie i częściowo Środkowe, w neogenie(drugiej części trzeciorzędu) zrąb Sudetów został wypiętrzony względem obszarów przyległych. Oznacza to, że skoro po pierwszych fałdowaniach z odległej ery proterozoicznej, późniejszych z orogenezy kaledońskiej i hercyńskiej- które zakończyły się wietrzeniem tych skał(czyli niszczeniem) i osadzaniem się na nich pokładów głównie piaskowców - nastąpiło zrównanie Sudetów, to gdyby nie wystąpiły ruchy tektoniczne alpejskie, góry te nie zostałyby wydźwignięte i dziś nie moglibyśmy ich podziwiać w takim kształcie.
Czwartorzęd zaś to dla Sudetów, jaki i całej Polski, epoka zlodowaceń. W plejstocenie kraj nasz kilkakrotnie pokrywał się lodem, który w czasach interglacjałów topniał a potem znów narastał. Pierwszy z glacjałów - 1mln 200 tysięcy do 950 tysięcy lat temu - dotarł tuż przed Wyżynę Lubelską, drugi zajął (740-350 tys. lat temu) całą tę wyżynę i oparł się o północe stoki Sudetów. Środkowopolskie zlodowacenie ponownie dotarło w Sudety - w okresie 300 do 170 tysięcy lat temu. To ono dokonało największych zmian w krajobrazie Karkonoszy. Lądolód dostał się wówczas do doliny górnej Nysy Łużyckiej, Kotliny Jeleniogórskiej aż na południe od Kamiennej Góry i do niecki śródsudeckiej pomiędzy Wałbrzychem a Mieroszowem. Przez Góry Sowie jęzory lodowca dotarły do doliny Bystrzycy, a przez Przełom Bardzki oraz przełęcz Wilczą i Kłodzką do doliny Nysy Kłodzkiej. Pod naciskiem lodu stropy trzeciorzędowe ulegały fałdowaniu i pękaniu, a w rzekach takich jak Bóbr, na skutek zatarasowania przez masy lodu, powstawały jeziora zastoiskowe. Lądolód górski wytworzył się jedynie w Karkonoszach, zaś w Górach Izerskich i na Śnieżniku następowała erozja śnieżna czyli niwacja - mechaniczne niszczenie osadów na skutek topienia się i ponownego zamarzania śniegu. Jak nietrudno się domyśleć największymi lodowcami w Karkonoszach były: lodowiec Małego i Wielkiego Stawu oraz lodowiec w Kotłach Śnieżnych.
![]() |
| Kocioł polodowcowy Małego Stawu |
|
|
|
To zachwyt tym widokiem sprawił, iż powstał
"Powiew odwiecznego świata", |
|
|
|
|
|
|
|
Kocioł Wielkiego Stawu w trzech odsłonach - tu
ze Słonecznikiem, 2022r W tle Wielkiego Stawu Pielgrzymy Czy siadali sobie nad tym wielkim stawem nasi
przodkowie i pili z niego zimną wodę? |
W środkowej epoce paleogenu czyli eocenie(od 56 do
ok.34 miliony lat temu)do rzędu ssaków, do których należy nasz gatunek tj.naczelne(Primates), należały głównie dwie grupy:
jedna zbliżona do współczesnych lemurów a druga do małp. Ta ostatnia podobna
była dosyć do dzisiejszego wyraka-małego nocnego ssaka, który żywi się owocami
i owadami. Na początku neogenu(w epoce zwanej miocen: od 23 do 3,3 miliona lat
temu)najprawdopodobniej nastąpiło rozdzielenie nadrodziny człekokształtnych(hominoidów) to
jest orangowatych, gibbonów, człowieka i naszych kuzynów, którzy wymarli czyli
tzw. form kopalnych, od pozostałych małp wąskonosych(do której należą
m.in.pawiany). W tym czasie w południowo-zachodniej i środkowej Europie żył
gatunek człekokształtnych Driopitek - mógł on sobie wędrować po terenach
dzisiejszych Sudetów, lecz nie należał jeszcze do rodziny
człowiekowatych(hominidów). To był następny skok ewolucyjny -hominidy(człowiekowate) obejmują wymarłe człekokształtne z Afryki czyli
wszystkie Australopiteki, Ponginae czyli orangutany oraz Homininae, do których
należą ludzie a także szympansy i goryle. I
tu mała uwaga: już w 1963roku pan Moris Goodman udowodniał tezę, iż my ludzie
bardziej jesteśmy genetycznie powiązani z szympansami, niż one z orangutanami i
gibbonami-mamy bowiem 98procent wspólnych genów. Różne są zapewne teorie na
temat tego, jak wyewoluował w podrodzinie
homininae nasz rodzaj Homo - czyli wyłącznie nasi bezpośredni przodkowie i
my - Homo sapiens. Nie ulega jednak wątpliwości,
iż ogromne znaczenie miała tu zdolność przyjęcia postawy wyprostowanej i
odrzucenia chodu czworonożnego - kiedy to około 6-5 milionów lat temu ilość
lasów skurczyła się i nasz przodek stanął pierwszy raz na dwóch nogach, by
rozejrzeć się z tej wyższej wysokości niż dotychczas po sawannie. Głównie
naukowcy mają tu na myśli Australopiteki. Na uwagę zasługuje tu bardzo dobrze zachowany szkielet
z gatunku Australopithecus afarensis(najbardziej rozpowszechnionego przez
milion lat poczynając od 4 mln lat temu)nazwany zdrobniale Lucy. Gatunek ten to
była linia bardzo zbliżona do homo sapiens. Około 2 i pół miliona lat temu z
pomieszania cech australopiteków i wczesnych gałęzi rodzaju ludzkiego powstał
kolejny gatunek, który zawojował Afrykę. Był to człowiek zręczny - Homo habilis. Jako pierwszy wytwarzał
narzędzia-pięściaki i choć chodził już na dwóch nogach to jeszcze wspinał się
na drzewa(w sumie nic niezwykłego, my też to robimy). Około 1miliona 800
tysięcy lat temu wyewoluował kolejny gatunek, jeszcze bardziej wyspecjalizowany
- Homo erectus(człowiek wyprostowany) czyli Pitekantrop. Ten ruszył
już zdecydowanie spod drzew na sawanny i jako pierwszy dokonał
"homoinwazji" na inne kontynenty - dotarł do Europy i Azji. W
Afryce(gdzie używa się do tego gatunku nazwy homo ergaster) koegzystował z
australopitekami przez pewnie 800 tysięcy lat, na Jawie zaś odnaleziono
szczątki pitekantropa jeszcze z okresu około 200tysięcy lat temu. Najbardziej
znany jest szkielet chłopca z okolic Jeziora Turkana w Kenii - uważa się, że
gdyby dożył dorosłości mógłby mieć nawet 1,8 m wysokości. Homo erectus
jako pierwszy nauczył się posługiwać ogniem. Dla nas Polaków niezwykłym było
odkrycie dokonane w Kończycach Wielkich koło
Cieszyna śladów działalności pitekantropa,
lecz datowanie na 800tysięcy lat wstecz budzi obecnie wątpliwość. Znaleziono
także jego obozowiska w Trzebnicy i
nad Pilicą w jaskini na Biśniku. I stąd już
tylko krok dzieli nas od pomysłu, iż skoro przybył tu z Afryki to po drodze
mógł zahaczyć nie tylko o Sudety, ale i o Tatry. A że ze zrekonstruowanych
twarzy pitekantropa, których zdjęcia znalazłam w internecie, patrzy na nas
niemal ludzka twarz, to czy nie mógł zachwycić się tymi widokami? Czy też
jedynie traktował góry jako przeszkodę do przejścia na bardziej nadające się do
życia tereny? Od tego wymarłego przodka naszego gatunku wpadamy wprost w
objęcia najbliższego nam kuzyna - Neandertalczyka. Wyewoluował on najprawdopodobniej z gatunku Homo
heidelbergensis - ogniwa pośredniego pomiędzy Pitekantropem Neandertalczykiem i
nami - w środowym plejstocenie tj. około 400tysięcy lat temu. Objął we władanie
Europę i Bliski Wschód. Neandertalczycy mieszkali w jaskiniach, gdzie rozpalali
ogień, lecz mogli też prowadzić koczowniczy tryb życia. Wszystko wskazuje na
to, że mogli już mówić, a także, że okrywali się skórami zwierząt(to kolejny
krok do uczłowieczenia) a co najważniejsze odnaleziono pochówki neandertalskie
wskazujące na rozwijające się wierzenia w życie pozagrobowe. Dla naszych
rozważań ważne jest, iż stanowiska neandertalczyków odnaleziono w Ganowcach w okolicach Popradu(o czym można przekonać się zwiedzając muzeum
tatrzańskie w Popradzie) a także w Polsce. Miejsce obróbki krzemienia przez
tych kuzynów ludzi odnaleziono we wsi Pietraszyn koło Raciborza w
2018 roku. Dr hab. Adam Wiśniewski z Instytutu Archeologii Uniwersytetu we
Wrocławiu prowadzi tam badania wspólnie z naukowcami z Instytutu Antropologii
Ewolucyjnej Maxa Plancka w Lipsku. Odnaleziono tam bowiem 17 tysięcy
neandertalskich części wyrobów kamiennych, które datowane są na 60 tysięcy lat
- i co jest istotne nie było to obozowisko umieszczone w jaskini. I ci zatem
nasi kuzyni mogli żyć w cieniu nieomal Sudetów - skoro żyli na Pogórzu Śląskim
a nawet pod Tatrami. Kwestia wymarcia neandertalczyków około 27 tysięcy lat
temu budzi wciąż spory w kwestii czy rzeczywiście wyginęli, czy też ich geny
wchłonęliśmy poprzez krzyżowanie. Ostatecznie ustalono, iż mtDNA
neandertalczyków nie posiadamy, lecz te geny są przekazywane tylko w linii
żeńskiej. Co do zaś dziedziczność poprzez chromosom Y(czyli w linii
męskiej)badania wciąż trwają. Pozostaje jeszcze możliwość, że to my
przysłużyliśmy się do wyginięcia neandertalczyków, bo ich zwyczajnie zjedliśmy
- ta koncepcja dotyczy wszystkich naszych ewolucyjnych linii bocznych, które
zanikły w czasie naszego rozwoju: za i przeciw tej teorii jest zapewne tyle
samo. Ostatnich na drodze do panowania homo sapiens, co w Odwiecznej magii
oznacza podziwianie Sudetów, wymienię ludzi
z Cro-Magnon. Pojawili się w Europie jako
podgatunek człowieka, a zatem anatomicznie identyczny z nami, w górnym
plejstocenie około 43 tysięcy lat temu(był to czas zlodowacenia bałtyckiego).
Jako pierwsi tworzyli ozdoby m.in tzw. paleolityczne Wenus czyli figurki
płodności a także malowali na ścianach jaskiń - najbardziej znane ich dzieła to
malowidła w Altamirze(datowane na około 25 tysięcy lat temu) i Lascaux(około 17
tysięcy lat temu). Była to ówczesna kultura magdaleńska - w Polsce stanowisko tej
kultury znaleziono w Jaskini Maszyckiej koło Ojcowa, z którą związana jest
makabryczna historia. Otóż, około 15 tysięcy lat temu, grupa mniej więcej 16
osób została tam nagle zaatakowana, prawdopodobnie w nocy, zabita a następnie
zjedzona przez jakąś z wędrujących grup ludzkich. Kulturę magdaleńską traktuje
się jako kontynuatorkę wcześniejszych kromaniońskich: mustierskiej i oryniackiej - w tej ostatniej ludzie, także na terenie
Polski, mieszkali już w osadach a ozdoby tworzyli również z muszli i zębów
zwierzęcych. Przyznam, iż korzystałam tutaj z Wikipedii, i co autor to kultury
te przypisywał od najstarszej poczynając a to neandertalczykom a to od razu
homo sapiens(chyba że przyjmiemy, iż kromaniończyk był po prostu człowiekiem,
wtedy sytuacja staje się jasna). I tak docieramy do grup naszego już czystego
gatunku. Wędrowali gdzie się tylko dało, a zatem i góry pokonali, a ponieważ
sztuka nie była im już obca, mogli więc podziwiać widoki szczytów, które i nas
zaczarowują. Nie wiedzieli tylko tego co my, zatem ten świat mógł wydawać się
im nie tyle piękny co straszny. I jeszcze tylko chcę powiedzieć słowo o
zdumiewającej mnie teorii, iż są prowadzone badania, które wskazują, że nasz
gatunek jest bardzo mało zróżnicowany(w wydawałoby się, że tak się różnimy)co
oznacza, że powstał z nielicznej grupy około 10 tysięcy osobników. Jak to
byłoby możliwe, że przez czas naszego tak krótkiego rozwoju-około 100 lub 200
tysięcy lat w zależności od teorii - nie doszło do chowu wsobnego i że się nie
zdegenerowaliśmy? Wszystko to są bardzo ciekawe rzeczy i może ktoś zdoła mi
podsunąć jakąś myśl, rozwiązanie tego i wielu innych problemów, które pojawiły
się na drodze do poznania historii Sudetów i zamieszkujących je w dziejach
Ziemi istot.
Dla zainspirowanych powyższymi dywagacjami podaję
źródła wiedzy, z których przede wszystkim korzystałam:
1. Przewodnik geologiczny po Sudetach, Praca zbiorowa
pod redakcją naukową Wojciecha Grocholskiego, Wydawnictwo Geologiczne, Warszawa
1969
2. Historia życia, Richard Southwood, Świat Książki,
Warszawa 2004




