Śnieżne Stawki
W 2016 roku wyruszyliśmy po plejstoceńską grozę Śnieżnych Kotłów, w 2017 dopełniliśmy obrazu wyprawą po ciszę Śnieżnych Stawków. Kto zechce zauroczyć się nią, musi pamiętać, iż podejście spod Schroniska pod Łabskim Szczytem do tych jeziorek jest zamknięte do mniej więcej szóstego czerwca z uwagi na gody cietrzewi. W przedwakacyjnym czasie szlak jest w zasadzie pusty, mało ludzi wybiera się na tę w sumie daleką wyprawę.
 |
Wyruszamy z wyciągu na Szrenicę, mijając dołem schronisko.Tym razem szybko skręcamy z Głównego Szlaku Sudeckiego - na Mokrą Ścieżkę, w tle Szrenica.Skałki Twarożnika również już za nami.Mostki Mokrej Ścieżki niewątpliwie chronią przy jakichś zlewach. |
Z samego rana wyruszamy z górnej stacji wyciągu na Szrenicę znanym nam już obejściem, by skręcić na Drogę Przyjaźni Polsko-Czeskiej. Mijamy Twarożnik i wkrótce robimy ostry zakręt w lewo: wchodzimy w strefę ciszy. Dudnią tylko mostki Mokrej Ścieżki. A my chłoniemy zupełnie nowy świat. Jakie to jest fantastyczne po tylu latach wędrowania utartymi szlakami tatrzańskimi, uparcie znanymi, zachłysnąć się czymś, co widzi się po raz pierwszy. Adrenalina podkręca się na maksa - wyruszamy po przygodę, każdy krok to krok w nieznane.
 |
| Ostatni rzut oka za siebie i za następnym zakrętem zaczyna się przygoda......na razie niewinna.A po chwili jęzor lodowca?Powiem szczerze - tego się nie spodziewaliśmy😂 |
W ciszy i bezludziu wędrówka jest zabawą usłaną zagadkami: co będzie za kolejnym zakrętem? Ano, można się zdziwić tym śnieżnym przejściem niemal u progu lata. Trasa wciąż się obniża, a gdy wychodzi się z krainy kosówki ukazuje się bajeczny widok na schronisko.
 |
Już mamy apetyt na kawę.Schronisko pod Łabskim SzczytemI powrót w górę na szlak do Stawków
|
Nie pamiętam czy za naszych wędrówek górskich kiedykolwiek trafiliśmy na taką pustkę w schronisku - tylko my i pani z obsługi. To ładuje baterie tajemnicom, które na nas czekają. Ze schroniska trzeba znowu wspiąć się i to dość stromo, by wrócić na szlak do Stawków. Początek zapowiadał się przyjemnie, jak spacer wśród drzew.
 |
Łagodny początek trasy do StawkówMijamy martwe upiorne drzewa. I wkrótce deptak się skończył. Nigdy nie można być pewnym spacerków po górach - tym kamieniskiem szliśmy chyba ze dwadzieścia minut. Niby nie dużo, ale gdyby tak mieć na nogach wyłącznie adidaski...😱 |
Dobre złego początki, powiada przysłowie. Nie wzięło się ono znikąd. Wkrótce napotykamy, ku memu niemiłemu zdziwieniu, kamienie a potem kamienisko! Jakie to szczęście, że chodziliśmy już tyle lat po górach, zanim wyjechaliśmy w Sudety. Kupiliśmy bowiem nowe lżejsze buty, ale dla zasady za kostkę. I to mnie uratowało, gdy kilka razy wpadłam w pułapki dziur pomiędzy tymi kamlotami. I cały czas zastanawiałam się, jak w tych dziurzyskach lądują ludzie w adidasach. Można stracić taki but, wyciągając z nich nogę. Nie trwało to długo, po jakichś dwudziestu minutach kamlotowiska powrócił normalny szlak, a nam ukazał się Mały Śnieżny Kocioł ze stacją radiowo-telewizyjną jako uwieńczenie szczytu.
 |
| Nie spodziewałam się, że Mały Śnieżny Kocioł wyrośnie mi ponad głową.I znowu zaczyna się wspinaczka. |
Nieuprzejmie jednak przekonałam się, iż droga do Stawków skręca ostro w górę w kosówkę po pachy. Mam dziś w pamięci, że cała trasa od Schroniska pod Łabskim Szczytem do Śnieżnych Stawków zajęła mi półtorej godziny. A na końcu niemiła wspinaczka wystawiła moje siły na próbę. Wdrapałam się, rzecz jasna, a tam czekała na mnie nagroda.
 |
| Magia zwierciadła ciszy
Granity moren lodowcowych Wielkiego Śnieżnego Kotła w całej okazałości, w zbliżeniu |
Trochę nam wykrzywiło miny, że Śnieżne Kotły z dołu nie robią takiego piorunującego wrażenia jak z góry. Za to cisza tego miejsca, plejstoceńska😆, sprawia, że nie chce się stamtąd odchodzić.
 |
| Magia godna Tolkiena, Wielki Szyszak nad jednym ze Śnieżnych Stawków Zanurzeni w magii ciszy Śnieżnych Kotłów, strażników zwierciadeł tajemnic |
Dotarliśmy w 2024 roku z Jagniątkowa, dzielnicy Jeleniej Góry, do Czarnego Kotła Jagniątkowskiego szlakiem z Rozdroża pod Śmielcem. Z tego Rozdroża można wyruszyć do kolejnego pod Wielkim Szyszakiem a stamtąd ruszyć w "rejs" do Śnieżnych Stawków. Jest to jednak daleka wyprawa - samo podejście z Jagniątkowa do Śmieleckiego Rozdroża zajęło mi prawie dwie godziny, skąd jeszcze zapewne dwie kolejne zajęłoby mi dotarcie do Stawków. A trzeba potem wrócić. Zdumiewające było zatem dla nas spotkanie jakieś dwadzieścia minut od początku szlaku w Jagniątkowie, lub nawet mniej, trójki wędrowców w której jedna pani wyglądała na emerytkę i pytanie młodszej: daleko jeszcze do tych Stawków? Omal nie opadła mi szczęka, starym górołazom nie wypada jednak nikomu odbierać nadziei. Powiedziałam więc, że jest dalej stromo pod górę, jak to w górach, i dopiero z rozejścia szlaków idzie ten na Stawki - pomijającym kompletnym milczeniem, że w takim tempie dotarliby by tam o dwudziestej(a było już około w pół do trzeciej). Starszej osoby nigdy nie wolno ciągnąć w góry, jeśli nie ustali się wcześniej, że to wyprawa na kilka godzin pod górę, a jeszcze trzeba zejść. Zapewne nie dotarli dalej niż kilkadziesiąt metrów, bo zaczęło lać. W chwili, gdy zaczęłaby się porządna stromizna i tak pewnie ta grupka by zawróciła. Każdy spacer w lesie wart jest nawet krótkiej wspinaczki, szkoda tylko obiecywać sobie "złote góry", zamiast zajrzeć do mapy.
 |
| Za taki cud trzeba zapłacić swoją cenę💖 |
Wracamy spod jednego Śnieżnego Stawku, z tym postanowieniem, że zrobimy kiedyś całą tę trasę ze Szrenicy przez Rozdroże pod Wielkim Szyszakiem i z powrotem(na razie jednak eksplorujemy rejony Karpacza). A powrót ze Stawków, tak jak zresztą myślałam, to był przyjemny pęd w dół. I zjawiskowo widokowy.
 |
| Powrót z widokiem na SzrenicęI coś znajomego wyłania się pomiędzy drzewami.Magiczne chwile na widokówkę |
Jak bym chciała wszystkie takie magiczne chwile pozawieszać sobie na ścianie, to by mi ścian zabrakło😂 Pozdrawiam górskich wędrowców, do zobaczenia w kolejnej odsłonie, tym razem spokojniejszej - na Wysoki Kamień w Izerach.