czwartek, 21 sierpnia 2025

Kraina zamków Dolnego Śląska

                                  Tajemnice zamku Chojnik 

    W legendarium tego zamku prym wiedzie opowieść o bezdusznej księżniczce Kunegundzie, której nie podobał się pomysł ojca, by ją ustatkować. A w głuchym średniowieczu były na to tylko dwa sposoby: klasztor lub zamążpójście. Ojciec serca był wielkiego, a i zapewne wnuki pragnął niańczyć, toteż nie myślał o zamknięciu córki za murami do końca życia. Cóż z tego, gdy krnąbrna dziewczyna za nic na świecie nie chciała trafić spod jego władzy pod taką samą mężowską. A gdy za bardzo ojciec naprzykrzał się z kandydatami, z których żaden się jej nie podobał, wymyśliła okropny sposób, jak wybrnąć z nużącej ją sytuacji. Otóż, oświadczyła, iż spełni ojcowskie życzenie, gdy tylko jakiś chętny przejedzie konno po murach broniących Chojnika przed wrogami. Przeżycie takiej eskapady nie było możliwe, zważywszy na usytuowanie zamku na pionowym wzgórzu jak i długość murów. 

Chojnik wybudowano na wzgórzu z widokiem na Śnieżkę, pozostałość murów
poddaje w wątpliwość konne jazdy kandydatów do ręki legendarnej Kunegundy,
zdjęcia własne 2017 rok
Wspinaczka na wzgórze zajmuje godzinę, dziś całe zarośnięte jest lasem.
Widok z najwyższej wieży Chojnika w kierunku Szklarskiej Poręby
jednoznacznie wskazuje, jak wysokie jest wzgórze, na którym króluje.
W ten sposób rzeka kandydatów na męża dumnej Kunegundy schudła do rozmiarów ledwo ciurkającego strumyczka, pola pod zamkiem zamieniły się bowiem w cmentarzyska rycerzy i koni. I już pewnie dziewczyna zacierała ręce z uciechy, gdy zjawił się taki odziany w zbroję młodzian, że serce jej zadygotało. Chętnie oddałaby mu rękę bez żadnej próby, lecz rycerz okazał się aż nadto szlachetny. Skierował konia na ów obrzeżek murów i ruszył w drogę. Księżniczka zamierała w strachu o jego życie, gdy nagle stukot kopyt dał znać, iż rycerz okrążył zamek. Szczęśliwa Kunegunda biegła już, by rzucić się zwycięzcy w ramiona, lecz ten nie zsiadł z konia. Zamiast tego wygłosił przemowę. Przekażę dziś jej ubarwioną przez mnie wersję. "Nie ryzykowałem życia po to, by poślubić cię, piękna i okrutna Kunegundo. Przyjechałem na zamek ojca twego, by tamę położyć straszliwej próbie, w której zginął mój łatwowierny brat. Wykonałem zadanie. A czeka na mnie z utęsknieniem narzeczona, ślub nasz wyznaczony za dwa tygodnie". To powiedziawszy zawrócił konia i wyjechał przez otwartą w pośpiechu bramę. Osłupiała ze zdumienia Kunegunda, w jednej chwili zaniosła się okropnym płaczem i pognała na mury, które przyczyną śmierci tylu młodzieńców stały się dla jej kaprysu. Rzuciła się w najgłębszą przepaść, dołączając do swych ofiar. 
Punkt widokowy pod Chojnikiem
I Królowa Śniegu
Mieliśmy szczęście, byliśmy na zamku po dziewiątej, toteż brama przywitała
nas ciszą. 
    Znałam tę legendę od dziecka a i zamek zwiedziłam w szóstej czy siódmej klasie podstawówki, podczas kolonii. Po zamku Czocha był więc Chojnik pierwszym, do którego rzuciliśmy się z Jarkiem kolejnego pobytu w Szklarskiej Porębie. Parking pod wzgórzem jest ogromny a ja pamiętałam, że wyruszyliśmy z niego w lewo drogą. Donikąd nas nie doprowadziła, poszliśmy zatem przez las na przełaj, wychodząc nieoczekiwanie na ów punkt widokowy, z głównej drogi niedostępny, dziwne. Historia zamku sięga jego drewnianej pierwotnej zabudowy. Pierworodny syn Henryka Pobożnego, poległego pod Legnicą w bitwie z Mongołami w 1241 roku, Bolesław II Rogatka zbudował na tym wzgórzu obronny dwór, z którego wyprawiał się głównie na polowania. Jego syn, Bolko I Surowy, książę świdnicko-jaworski rozbudował owo dworzyszcze. Murowany zamek wystawił prawdopodobnie Bolko II Mały, wnuk powyższego Piasta. Bezdzietny władca Świdnicy i Jawora przekazał spuściznę żonie Agnieszce Habsburżance, a ta w 1392r przekazała zamek Gotsche II Schoffowi - założycielowi czeskiego rodu Schaffgotschów. 
Dziedziniec zamku z pręgierzem, który trafił do moich "Ruin" wydanych
w lutym tego roku.
Wejście na wieżę
Zamek bez okien, czyż nie przypomina w tym miejscu oczu jakiegoś drzewnego
stwora?
Za czasów syna Piastówny z Brzegu, Barbary córki Joachima a wnuczki uwielbianego księcia Jerzego II brzeskiego, Krzysztofa Leopolda Schaffgotsch zamek w większej części spłonął. Stało się w 1675 roku, w którym światełka pamięci zapalono dla ostatniego Piasta, prawnuka Joachima brzeskiego. Od czasu wymarcia pierwszej polskiej dynastii królów Chojnik popadł w ruinę. Zainteresowanie przeszłością nie pozwoliło mu jednak zginąć. Na wieżę zamkową można się dziś wspinać i podziwiać niezwykłe widoki, których brak w zamku Czocha, Bolczów czy Książu.
W drodze na wieżę Chojnika
Książę czeka na swą księżniczkę?
W tym miejscu zaczyna się i kończy sudecka magia...Szrenica i Śnieżne Kotły
Zejście w wieży, w przeciwieństwie do wejścia, oznacza zaś pokonanie czarnej ściany, ponieważ nie pali się tam żadna lampka. Pierwszy krok na serpentynę schodów jest jak uderzenie w czarny mur, dopiero wtedy dowiadujemy się co naprawdę czują osoby niewidome, gdy musimy rękami i nogami macać przed sobą świat, jakikolwiek by on nie był. 
Skoro Jarek wyszedł z tej czarności, to znaczy że ja też😅
A ten widok uwieczniłam w moim ukochanym górskim dziecku literackim
"Snuje się mgła" - Chojnik stał się pierwowzorem Gorzkiej Warowni
ojca Ajdy na Mrocznym Przedgórzu a Śnieżka odpowiada tam górze Plana.
Pożegnaliśmy Chojnik, wracając przez Zbójnickie Skały. I ku naszemu zdziwieniu okazała się to stromizna. 
Nie spodziewaliśmy się po wizycie kurtuazyjnej w zamku😄takich skał po drodze.
    A jedyną Kunegundą, która zaplątała się w losy tutejszych władców, była córka Władysława Łokietka. Została żoną starszego syna Bolka I Surowego, Bernarda Statecznego i matką ostatniego wolnego Piasta świdnicko-jaworskiego, Bolka II Małego. Z pozostałych jej dzieci syn Henryk II pozostawił po sobie jedyną dziedziczkę Annę, która została cesarzową; córka Konstancja została żoną nieszczęsnego Przemka głogowskiego a Elżbieta poślubiła Bolka II opolskiego i wydała na świat, największą obok księcia z Cieszyna Przemysława Noszaka, figurę piastowskiego Śląska Władysława Opolczyka. Konstancja Łokietkówna po śmierci Bernarda Statecznego nudziła się widać w Świdnicy i Jaworze, los synów i wnuków nie interesował jej zupełnie, poślubiła więc księcia saskiego Rudolfa I Askańczyka. Na obczyźnie zmarła pięć lat później i nie było nikogo z rodziny, kto zapaliłby jej lampkę na grobie, bowiem wszyscy zostali na Śląsku, a Rudolf ożenił się ponownie. Wyeliminowawszy się na własne życzenie z rodziny, mogła stać się ziarnkiem, które potem oblekło się w legendę chojnickiego zamku? To są tylko domysły, zaś jej drugi mąż miał wnuka Rudolfa III Sasa, który poprzez małżeństwo z Piastówną z Legnicy zaplótł się w długie dzieje dynastii Oldenburgów rządzącej Danią. O tym co z tego później wynikło, wyczytacie w "Zwoju", który wydam, jak się uda, na początku 2027 roku.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kraina zamków Dolnego Śląska

                                              Studnia czasu - z amek Lenno        Ledwo książę Mieszko zjednoczył zwaśnione plemiona, a jego...