piątek, 19 grudnia 2025

Kraina magii

                           Kocioł Małego i Wielkiego Stawu ze Słonecznikiem

        Plejstoceński kocioł polodowcowy, w którym od tamtego czasu tkwi milczący staw, chroni wiele tajemnic. Wędrowali tamtędy nasi praludzcy przodkowie, chłonąc tę samą ciszę i zostawiając swój ślad na nietopniejącym długo śniegu. Kiedy odeszli, zostawiając świat inteligentniejszemu gatunkowi, ekspansja w te rejony nowych istot dwunożnych na długo się zatrzymała. Podobno wszyscy pochodzimy ze skromnej liczby dziesięciu tysięcy homo sapiens, niewiele zatem brakowało, abyśmy nie przetrwali krwawych rozgrywek o panowanie na Ziemi.  

Jeśli nasi praprzodkowie wędrowali spod Śnieżki, wówczas bez nazwy, docierali   
w to miejsce. Samotni w głuchej ciszy, dobrze że nie grasowały
już velociraptory, ale niedźwiedzie z pewnością, zdjęcia własne 2022rok.
Czegoż jednak mieliby szukać na tych wysokościach? Suche trawy nie nadawały się
do jedzenia, a woda zalegała tylko w dole.
I tej pięknej Strzechy Akademickiej nie było jeszcze przez setki tysięcy lat. 
A magia trwała na wyciągniecie ręki.
    Pierwsze stałe ludzkie osady u stóp Karkonoszy pojawiły się dopiero na początku XIV wieku. Tysiące lat po zniknięciu neandertalczyków i ludzi z Cro-Magnon, którzy w te rejony mogli zawitać jako myśliwi czy też w czasie wypraw po lepsze miejsca do życia. W XIII wieku gdy na terenie Śląska panowali Piastowie, rozliczni potomkowie Władysława Wygnańca, podgórskie tereny Gór Olbrzymich przemierzali przybysze za zachodniej Europy zwani walonami. Poszukiwali cennych kruszców: złota srebra, może górskich kryształów, lecz nie osiedlali się nad potokami na stałe. Co oznaczało, że wędrowali tylko mężczyźni, ci których nic nie zatrzymywało w kraju urodzenia. Syn Wygnańca, Bolesław Wysoki, sprowadzał w tym czasie niemiecką ludność, by zasiedlać tereny Przedgórza Sudeckiego porośnięte nieprzebytymi puszczami. Nikt jednak nie myślał o założeniu osad tuż pod tchnącymi niekończącym się zimnem górami.
W trzecim tysiącleciu dotarcie na szczyt Kotła Małego Stawu to fraszka. 
Wjeżdżamy na Kopę wyciągiem, a potem dziarsko wędrujemy, delektując się widokami.
Po raz kolejny zadziwił na śnieg zalegający w maju obok drogi. 
Skręciliśmy już z głównej arterii karkonoskiej i z wiosenną ciszą zbliżamy się
do ścian Kotła Małego Stawu.
    I tak, nazwa Sudety czy Karkonosze w tamtych czasach nie istniała, nazywano ten masyw Górami Olbrzymimi - pewnie dlatego, że tutejsi nieliczni mieszkańcy nigdy nie zawędrowali pod Tatry. A ściany kotła wciąż pamiętające, pomimo tysiącleci wietrzenia i kruszenia na skutek ustawicznego zamarzania i rozmarzania, jęzor lodowca który tu zawędrował ze Skandynawii, oczekują na zachłyśnięcie się tym cudem natury. 
Samotność ciszy 
i szata z pereł Małego Stawu
stworzyły legendę Samotni, po której pozostały już tylko ślady na ścieżkach pamięci.
Zimą ten szlak jest zamknięty, a byłby kolejnym nieskończonym cudem. Wszystkich chętnych do podziwiania osobiście zaklętych w dole tajemnic zapraszam na tę trasę w maju, co najwyżej do połowy czerwca, a potem we wrześniu. Okres wakacyjny odbierze tej magii zbyt wiele, by ryzykować wędrówkę do krainy Kotła Małego Stawu. 
Skradam się do krainy cudów.

I oto jest...
Skalni bracia zatopionego stawu
    Niewiele jest tak magicznych widoków w Karkonoszach, zawędrowaliśmy tu już tyle razy, że nie zliczę. W 2022 roku szlak doprowadził nas stąd do Przełęczy Karkonoskiej, o czym będzie osobna opowieść. W zeszłym wyruszaliśmy na megamagiczną wyprawę z tego miejsca na Pielgrzymy a potem do ruin schroniska Bronka Czecha. A w tym pogoda tak nas pognębiła, łącznie z szaleństwem grypy żołądkowej, że magia Kotła Małego Stawu musi zaczekać na wiosnę 2026 - czyli w sumie już niedługo😀Krótkie spotkanie z pejzażem wokół Samotni prowadzi nas dalej, do kolejnego kotła polodowcowego. 
Z królową Śnieżką za plecami wędrujemy do Kotła Wielkiego Stawu,
żegnając zaczątki lodowca znad Małego Stawu
i witając się ze Słonecznikiem. 
Nie wiem, czy zalegający tu śnieg a także ten znad Kotła Wielkiego Stawu, topi się latem. Zakładam, że nie, a zatem budzi zachwyt poza okresem zimowym. A skałka za Jarkiem widoczna jest z wielu miejsc w rejonie karpackim Karkonoszy. Nazwę swą wzięła od tego, iż z Podgórzyna i Przesieki, miejsc już nam znanych, mieszkańcy oznaczali południe poprzez słońce świecące dokładnie ponad tą skałą. Z tego wypływa logiczny wniosek, iż do owego Słonecznika nigdy nie dotarli - może ta skała skojarzyć się ze wszystkim, ale na pewno nie ze swym jadalnym odpowiednikiem, co naturalnie nasuwa się turystom nie znającym historii nazwy. 
Kocioł Wielkiego Stawu ze Słonecznikiem po lewej i ciemnymi Pielgrzymami w dole
Dobrze, że do Wielkiego Stawu nie dochodzi żaden szlak - magii tej ciszy i dostojeństwa
mileniów trwania w spokoju nikt już nie sprzeda ani nie kupi. 
A my opuszczamy krainę przedwiecznej ciszy i zdążamy na Słonecznik,
przepraszam pod Słonecznik😂
Moai z Wyspy Wielkanocnej i Madzia Rohacka, ach nie to nadal Karkonosze i Słonecznik😉
Kto jeszcze nie był pod tą skałą i nie oglądał filmu z 1994 roku "Rapa Nui", to polecam najpierw zapoznać się z ekranizacją oddającą koloryt tamtejszej kultury i budowę Moai. A dopiero potem pojechać do Karpacza: z trasy na Śnieżkę, prosto w górę spod budki z biletami do KPN o której pisałam w opowieści "Śnieżka", jak na dłoni widać Moai. Polinezyjczycy mieszkają, co prawda, w z lekka innym miejscu naszego globu, ale dziś nie potrafimy sobie wyobrazić jak w XI wieku czy nawet później przetransportowali wielotonowe bloki na brzeg morza. A co, jeśli sobie poradzili także z Karkonoszami?
I co? Słonecznik czy Moai? Zdjęcia z 2018 roku
A to ci dopiero😅
A jednak są to nadal Karkonosze, w dodatku Park Narodowy
Na pożegnanie z dzisiejszą wycieczką wędrowcy z Polski północnej kłaniają się wszystkim😃
I tak sobie myślę, że na następną zaproszę nad karkonoskie wodospady.
Pozdrowienia spod Słonecznika


2 komentarze:

  1. Pięknie połączyłaś historię naszej planety z tą niezwykłą urodą letnich Karkonoszy. A ślady śniegu przypominają mi lodowiec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)A tak naprawdę historię naszej planety i rozwoju gatunku ludzkiego opisałam w "Wędrówce przez czas" - sama czasem korzystam z tej pigułki geologiczno-ewolucyjnej do innych opowieści. I ten ślad na śniegu - dobrze, że przypomina zaczątek lodowca:)Pozdrawiam

      Usuń

Kraina zamków Dolnego Śląska

                                              Studnia czasu - z amek Lenno        Ledwo książę Mieszko zjednoczył zwaśnione plemiona, a jego...