poniedziałek, 3 marca 2025

Szkatułka z poezją

                                              Hafty czasu


      Opowieści o górskich wędrówkach można zakląć w malarskich krajobrazach, lecz tą drogą jeszcze nie podążyłam😄. Od czternastu lat artystyczną przestrzeń gór przetwarzam w słowa. Jako pierwsze powstało moje ukochane górskie dziecko literackie pt. "Snuje się mgła", opublikowane pod koniec 2019 roku. W następnych latach zapadłam na górską miłość, którą mozolnie maluję poezją. Wszystkie znaki wskazują, iż tomik o niej pt. "Ścieżkami mgieł" ukaże się w przyszłym roku. Każdy górski wyjazd obfituje w liryczne pejzaże w słowach zamknięte. W zeszłym roku trafiliśmy w naprawdę magiczne miejsce w Karkonoszach, do Czarnego Kotła Jagniątkowskiego( o którym opowiem w stosownym miejscu). Dzisiaj chciałabym podzielić się moją poetycką wersją tego cudu natury...i ciszy jaka nas tam spotkała.                                                                                                                                                                Dla fascynatów języka francuskiego przedstawię najpierw tę wersję - razem z moją nauczycielką Dorotą ze Słupska pracowałam na tłumaczeniem chyba ze dwa miesiące💕

Il est possible d’apercevoir ce paysage du silence partout dans les régions de forte altitude. Je l’ai vu le printemps dernier quand moi et mon mari, nous avons été dans les monts des Géants. Il s’agit de „Czarny Kocioł”, au-dessus du village Jagniątków à côté de Karpacz. 

Magia Czarnego Kotła Jagniątkowskiego w majowej ciszy i pustce.
Widoczna ścieżka nie jest szlakiem i wstęp na nią jest zabroniony
- a magia i tak robi swoje. Tak powstały "Hafty czasu".

Ten pejzaż ciszy można dostrzec wszędzie w rejonach na dużych wysokościach. Ja go ujrzałam zeszłej wiosny, kiedy razem z mężem byliśmy w Karkonoszach. Chodzi o Czarny Kocioł powyżej miejscowości Jagniątków blisko Karpacza(obecnie Jagniątków jest dzielnicą Karpacza i tam też znajduje się dom-pałacyk noblisty Gerharta Hauptmanna, autora dramatu "Tkacze"). 


Cisza rozpościera się tu na wszystkie strony a jednym kontemplującym ją, poza mną, jest Jarek. 
Autorka Haftów czasu - Broderies du temps sam na sam z maleńkim rajem
Czarnego Kotła Jagniątkowskiego. 
 

        

2 komentarze:

  1. No popatrz jak to się dziwnie składa, że w jednym roku, obie, Ty i moja przyjaciółka Gosia byłyście w tym samym miejscu, o Jagniątkowie i o nobliście piszecie obie. Zazdroszczę owej ciszy, tego mi często w moich podróżach brakuje, owej ciszy. Może dlatego tak chętnie odwiedzam stare nekropolie, gdzie można spotkać się z sobą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak się tak człowiek zakotwiczy w tej ciszy, to potem stale tę kotwicę nosi ze sobą:) A że w tym samym roku trafiłyśmy tu z Twoją Gosią to fart. Na przełomie maja i czerwca byliśmy tu sami - zero chętnych do odwiedzenia tego magicznego miejsca.

    OdpowiedzUsuń

Kraina zamków Dolnego Śląska

                                              Studnia czasu - z amek Lenno        Ledwo książę Mieszko zjednoczył zwaśnione plemiona, a jego...